Jak się odnaleźć… w szpitalnej rzeczywistości?

Szpital to taki mikro-świat – ma sklepy, kantyny, restauracje… A przynajmniej tak słyszałam, bo w dwóch na trzy przypadki mojego „urlopu” w tym przybytku, byłam pacjentem wyłącznie leżącym. I to leżącym do tego stopnia, że jak czasem decydowałam się na ryzykowne pójście po wrzątek na kawę czy herbatę (zazwyczaj cierpliwie czekałam, aż dobra bliska osoba mnie odwiedzi i mi przyniesie), to koleżanki z oddziału robiły sobie ze mnie jaja i krzyczały za mną „Magda! Ty CHODZISZ!!!”. Takie to szpitalne śmieszki.

Jaka przyszłość, takie na nią widoki…

A zupełnie serio, dla Obłożnika-Szpitalnika bardzo ważne jest, aby jak najszybciej zorientować się co, gdzie i kiedy – bo jak się dobrze zorientujesz, to szpital oferuje wiele różnorodnych atrakcji. Co prawda często takich, które są dość średnio atrakcyjne dla zwykłego wolnego człowieka, ale dla Ciebie – uwierz mi, staną się BARDZO atrakcyjne, zwłaszcza przy przedłużającym się pobycie.

Co znajdziesz w szpitalu, co pozwoli Ci zająć czas, zrelaksować się, poznać nowych ludzi, a może i zawiązać przyjaźnie na całe życie? Opowiem na przykładzie „mojego” szpitala.

Sklep. Obecny, jak w każdej wiosce

Chociaż ceny ma kosmiczne, to jednak trzeba mu przyznać, że jest zaopatrzony bardzo różnorodnie. Kupisz w nim głównie przekąski, ale trochę prawdziwego jedzenia też się znajdzie. Do tego prasa, książki i inne czytadła, podstawowe artykuły higieniczne i… Tyle pamiętam, niestety nie zejdę i nie podpatrzę, bo przecież LEŻĘ. Ale jak nie leżysz, zawsze możesz się przejść od czasu do czasu, tak dla rozruszania kości po prostu.

Knajpa. Bistro. Restauracja

W szpitalu na Bahamach, naszym drogim szpitalu uniwersyteckim, był uroczy bar o przewrotnej nazwie Joker. Dlaczego akurat Joker? Tego pewnie nie dowiem się nigdy… Tutaj też jest jakaś kantyna, niestety nawet nie widziałam jej na oczy, ale wieść szpitalna niesie, że można zjeść tam całkiem smacznie, a i na taras wyjść i popatrzeć na piękną panoramę miasta. Więc polecam, zarówno dla doznań kulinarnych, jak i żeby poczuć warszawski wiatr we włosach.

Fryzjer

Był, bo teraz już nie ma, ale często w szpitalach w ogóle jest. Można zrobić się na bóstwo, chociaż w tych warunkach – pewnie wyłącznie na jakieś związane z leczeniem. Albo z chorobami. W ofercie wyobrażam sobie loczki Asklepiosa dla miłośniczek krótkich, ewentualnie pukle Higiei dla fanek długich fryzur… Ale znów, to tylko moje przypuszczenia, bo nie byłam, nie widziałam.

Butiki i inne sklepiki

Jest ich całkiem sporo, a oferują produkty typowo bobońskie, czyli ciuszki, zabawki i inne takie akcesoria, do tego również odzież dla kobiet (mężczyzn w tym szpitalu akurat nie ma, przynajmniej w charakterze pacjentów), w tym nawet doskonałą na poprawę humoru biżuterię i inne przyjemnostki. Można nacieszyć oczy. Oczywiście, jeśli jesteś w stanie je tam dotransportować.

Apteka

Wymieniam niemal na końcu, bo w szpitalu i tak dają Ci Twoje aktualnie przyjmowane leki. A dlaczego w ogóle o niej wspominam? Bo tak, jak na co dzień nie polecam zjadania suplementów diety jak przysłowiowych cukierków, to przy pobycie w szpitalu sytuacja diametralnie się zmienia. Przede wszystkim, polecałabym przyjrzeć się dobrym bakteriom jelitowym, bo złych bakterii jest w szpitalu bardzo wiele i warto zmniejszać ryzyko złapania dodatkowo jakiegoś zakażenia szpitalnego. Poza tym – witamina D dla poprawy ogólnej odporności i kwasy omega 3 na… mózg. Tak, tak. Warto wspomagać w szpitalu pracę swojego mózgu, bo stres może skutecznie odebrać zdolność logicznego myślenia, o czym niestety już się zdążyłam w warunkach szpitalnych przekonać… Ale UWAGA – niektórzy Obłożnicy mogą być tak słabi, że nawet tak podstawowe suplementy diety mogą im poważnie zaszkodzić… Na przykład osoby cierpiące na nowotwory, przyjmujące chemię czy osoby po przeszczepach – bezwzględnie powinny konsultować wszystko z lekarzem prowadzącym. Bo inaczej… Można sobie albo bliskiemu Obłożnikowi bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Programy edukacyjne

Ze szpitalnych praktyk pamiętam, że bardzo niewielu pacjentów brało w nich udział, a szkoda, bo tematy są bardzo ciekawe, a zajęcia prowadzone przez specjalistów w swoich dziedzinach. Gdybym tylko mogła, chodziłabym na zajęcia codziennie, bo tutaj organizowane są każdego dnia, w samo południe, łatwo więc zapamiętać. Podczas takich zajęć można zadawać też pytania, powymieniać się doświadczeniami z innymi pacjentami, czy po prostu trochę rozerwać… a to jest na wagę złota.

Spotkania z ciekawymi ludźmi

Oprócz planowych zajęć, może trafić Ci się też coś ekstra, czyli na przykład spotkanie z ciekawym człowiekiem. Jest to dla Szpitalnika prawdziwa gratka… Będzie o czym rozmawiać z koleżanką z pokoju przez co najmniej jedno dłuuugie szpitalne popołudnie. Polecam serdecznie, aby mieć oczy i uszy otwarte, śledzić na przykład stronę szpitala, w którym aktualnie jesteś, aby takich wyjątkowych wydarzeń nie przegapić.

No i tu robi się poważnie. Kaplica i psycholog

Również obecne w każdym szpitalu, ale o tym zamierzam opowiedzieć już zupełnie na serio, w czwartym, trochę smutnym wpisie o tym, jak być w szpitalu i… nie zwariować?

17 komentarzy “Jak się odnaleźć… w szpitalnej rzeczywistości?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *